Związek Żołnierzy Wojska Polskiego
Zarząd Główny

Adres Zarządu Głównego:
ul. Miklaszewskiego 5
02-776 Warszawa

tel. +48 727 008 000

Organizacja pożytku publicznego   KRS 0000141267

Kącik artystów i hobbystów

POLSKI ŻOŁNIERZ NA FRONTACH II WOJNY ŚWIATOWEJ W FILATELISTYCE CZĘŚĆ I

Dramat polskiego żołnierza podczas II wojny światowej wynikał nie tylko z przegranej kampanii wrześniowej, ale też z późniejszych rozterek duchowych, które zmuszały go do dokonywania trudnych wyborów, często wyborów pomiędzy wieloma  „odcieniami bieli i czerni”.
    W emisjach polskich znaczków pocztowych dotyczących tematyki II wojny światowej nietrudno zauważyć polityczny klimat określonego przedziału czasowego powojennej Polski. Po zmianie opcji politycznej na początku lat dziewięćdziesiątych minionego wieku polski żołnierz „ze wschodu” został zastąpiony żołnierzem polskim „z zachodu”.  I dobrze, bowiem w ten sposób w klaserach filatelistycznych zapełniła się niepełna karta historii polskiego żołnierza walczącego na frontach II wojny światowej. Niestety wraz z upływem lat okazało się, że to co nowe również nie jest obiektywne, a jest to szczególnie zauważalne w kolejnych wydaniach filatelistycznych.  
     A zaczęło się tak:

 

*  *  *  *  *


    Dnia 1 września  1939 roku o godzinie 4.45 polskim żołnierzom Wojskowej Składnicy Amunicyjnej na Westerplatte, dowodzonym przez majora Henryka Sucharskiego, jako pierwszym przyszło stawić opór znacznie przeważającym siłom niemieckim. Pierwszy dzień obrony rozpoczął się ostrzałem z krążownika „Schleswig-Holstein”.  Westerplatte miało bronić się 6 – 12 godzin do czasu przyjścia na odsiecz oddziałów Armii „Pomorze”. W rzeczywistości załoga odpierała ataki wroga przez siedem dni. Niemcy ponieśli ciężkie straty, które ocenia się na 200 - 300 zabitych i kilkuset rannych. Po stronie polskiej straty były znacznie niższe. W walce poległo 15 żołnierzy polskich, a około 50 zostało rannych. Wszyscy polegli zostali później kawalerami Orderu Virtuti Militari.

 

    

 

Westerplatte stało się symbolem walki polskiego żołnierza we wrześniu 1939 roku. Miało to olbrzymie znaczenie propagandowe dla narodu walczącego z hitlerowską agresją.
     W 1945 r. Poczta Polska usiłowała podkreślić wymowną symbolikę Obrony Westerplatte i oprócz znaczka zaprezentowanego powyżej o nominale „1+9 zł” przygotowała do emisji kolejny egzemplarz o tej samej grafice, ale z dodatkowym napisem „POLSKIE TERMOPILE”. Niestety to wydanie nie zostało wprowadzone do obiegu.
     Godnym podkreślenia wydarzeniem z pierwszych dni wojny była obrona Poczty Polskiej w Gdańsku. Przez 14 godzin załoga poczty w liczbie nieco ponad 100 osób zaciekle walczyła z doborowymi oddziałami niemieckimi SS. Chociaż obrońcami były osoby cywilne to swoją odwagą i poświęceniem  w niczym nie ustępowali frontowemu żołnierzowi. Spośród tych, którzy pozostali przy życiu, 38 obrońców poczty niemiecki sąd skazał na śmierć przez rozstrzelanie. Pięciu pocztowcom udało się uciec i przeżyć wojnę.

 

    

 

    

 

 

W 1995 r. Sąd Krajowy w Lubece przeprowadził rewizję nadzwyczajną procesu pocztowców, stwierdzając m.in. pogwałcenie reguł postępowania sądowego i naruszenia postanowień konwencji haskiej. W rezultacie sąd niemiecki uniewinnił obrońców Poczty Polskiej.
    W trzy lata później Rada Miasta Gdańska przyznała obrońcom Poczty Polskiej pośmiertnie tytuły Honorowych Obywateli Miasta Gdańska.
   

W dniach 2 – 3 września część południowej granicy Polski była broniona przez oddziały 1 Brygady Górskiej, które utworzyły  rygiel obronny w rejonie Węgierskiej Górki. Polsce żołnierze  bohatersko odpierali ataki niemieckiej 7 Bawarskiej Dywizji Piechoty, przez co opóźnione zostało rozbicie Armii „Kraków”. Dzięki wydarzeniom wrześniowym z 1939 roku Węgierska Górka nie tylko została odznaczona Krzyżem Grunwaldu III klasy, ale otrzymała miano „Westerplatte Południa”.

 

 

W pierwszych trzech dniach września 1939 roku na północ od Mławy miała miejsce jedna z pierwszych bitew wojny obronnej Polski. Naprzeciw siebie stanęły polska Armia „Modlin” dowodzona przez gen. Emila Krukowicza – Przedrzymirskiego oraz niemiecka 3 Armia.

 

    

             Obraz Michała Byliny „Wrzesień 1939”                                Szwoleżer z 1939 roku

 

Niemiecki plan agresji na Polskę zakładał, że najważniejsza ofensywa rozpocznie się w Prusach Wschodnich w ogólnym kierunku na Warszawę. Atak ułatwiać miała bliska odległość od granicy do stolicy Polski oraz płaski teren Mazowsza Północnego.
     Polska linia obrony była rozlokowana wzdłuż Narwi i Wisły. Obrońcy Mławy początkowo  stawiali zaciekły opór i  w ciężkich bojach zatrzymali oddziały niemieckie. Wkrótce jednak musieli ulec niemieckim oddziałom pancernym wspieranym przez Luftwaffe. Niemiecki sukces pod Mławą umożliwił dowództwu 3 Armii głęboki manewr oskrzydlający całą obronę Warszawy.
 

 

Wobec niemożliwości utrzymania oskrzydlonych od wschodu pozycji dowództwo polskie zdecydowało się na odwrót w kierunku Modlina. Do nocy z 4 na 5 września w Modlinie rozlokował się sztab Armii „Modlin”. W następnych dniach do twierdzy zaczęły docierać inne rozbite oddziały, w tym Armia „Łódź” pod dowództwem gen. bryg. Wiktora Thommée.  On też objął dowództwo nad zgrupowaniem modlińskim. Twierdza Modlin stawiała Niemcom opór przez 13 dni. W dniu 29 września na skutek braku amunicji, żywności i wody oraz wyczerpania polskich żołnierzy gen. bryg.  Thommée podpisał kapitulację.

 

 

Na południu Polski operowała 10 Brygada Pancerno – Motorowa płk. Stanisława Maczka. Była to jedna z dwóch brygad pancerno – motorowych, którymi dysponowały siły polskie we wrześniu.
    W jej skład wchodziły różne formacje, które posiadały bardzo różnorodne uzbrojenie, m.in. czołgi Vickers oraz tankietki TKS i TK3. Zadaniem brygady było wspomóc 1 Pułk Korpusu Obrony Pogranicza w rejonie Jordanowa w powstrzymaniu wojsk niemieckich nacierających z kierunku Słowacji. Dnia 2 września 10 Brygada Kawalerii zadała ciężkie straty niemieckiemu XXII Korpusowi Pancernemu, posiadającemu 15 krotną przewagę w ilości czołgów oraz wspieranemu przez niemieckie lotnictwo. Ponadto sukces ten umożliwił wycofanie się zagrożonej okrążeniem Armii „Kraków”.

 

 

W południowo – zachodniej Polsce, siły niemieckie 10 Armii przebiły się atakiem w rejonie Kłobucka, pomiędzy Armią Łódź i Armią Kraków, dokonując głębokiego wyłomu w linii frontu, zakończonego 1 września bitwą w pobliżu wsi Mokra niedaleko Kłobucka. Było to jedno z pierwszych starć zbrojnych żołnierzy polskich w kampanii wrześniowej.  Wołyńska Brygada Kawalerii dowodzona przez płk. Juliana Filipowicza przez cały dzień powstrzymywała niemiecką 4 Dywizję Pancerną gen. Reinhardta, wspieraną przez lotnictwo. Polacy zniszczyli ponad 100 niemieckich pojazdów mechanicznych, w tym co najmniej 30 czołgów, przez co Niemcy przez 2 dni nie byli zdolni do akcji ofensywnych.

 



 

Do zwycięstwa operacyjnego płk. Filipowiczowi zabrakło jedynie opanowania pola bitwy. Wołyńska Brygada Kawalerii nie mogła jednak tego dokonać na skutek znacznej dysproporcji sił.

    Polskie dowództwo, planując obronę stolicy i rejonu środkowej Wisły, utworzyło dwie nowe armie: „Warszawa” i „Lublin”, dysponujące jednak stosunkowo słabymi siłami. Sytuację skomplikowało przełamanie przez niemiecką 10 Dywizją Pancerną oraz XIX Korpus Pancerny linii obrony na styku Armii „Modlin” i Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew”.  W dniach 8 – 10 września w rejonie Wizny polskie jednostki pod dowództwem kpt. KOP Władysława Raginisa stoczyły zaciętą walkę z wojskami niemieckimi. Bitwa ta, z uwagi na znaczną dysproporcję sił walczących stron i ofiarność polskich żołnierzy, jest niekiedy określana mianem polskich Termopil. Obrona Wizny spowodowała spowolnienie planów okrążenia głównych sił polskich na wschód od Wisły.
 

 

W nocy z 9 na 10 września cofające się polskie armie „Poznań” i „Pomorze” wykonały znad Bzury zaskakujące uderzenie na skrzydło 8 Armii niemieckiej, osłaniającej uderzenie 10 Armii niemieckiej na Warszawę. Była to największa bitwa kampanii wrześniowej. Twórcą i realizatorem zwrotu zaczepnego był gen. Tadeusz Kutrzeba.
    Brak koordynacji natarcia z siłami Armii „Warszawa” i Armii „Modlin”, brak jednolitego dowództwa operacyjnego, znaczne wyczerpanie żołnierzy po czterodniowych walkach i coraz większe straty po kontratakach Luftwaffe oraz jednostek pancernych Wehrmachtu sprawiły, iż gen. Kutrzeba podjął  decyzję o wstrzymaniu ofensywy polskiej i wycofaniu wojsk w kierunku Warszawy. Niestety, większość jednostek Armii „Poznań” i „Pomorze” znalazło się w okrążeniu na zachód od Bzury i w konsekwencji musiały się poddać.

 

 

Dnia 14 września wojska niemieckie zamknęły pierścień okrążenia wokół Warszawy. Niemieckie natarcie z marszu siłami dywizji pancernej załamało się jednak w ogniu polskiej obrony. W dniach następnych Wehrmacht przystąpił do regularnego oblężenia stolicy. Warszawa skapitulowała dopiero 28 września.

 

    

 

W tym czasie władze polskie realizowały plan ewakuacji poprzez Rumunię do Francji. Po raz kolejny apelowały do Wielkiej Brytanii i Francji o wywiązanie się ze zobowiązań sojuszniczych oraz pomoc zbrojną.  Niestety, obaj sojusznicy dopuścili się klasycznej zdrady na polu bitwy, przy czym to Francuzi wpływali hamująco na Brytyjczyków.

     Poczta Polska, wydając serię znaczków nawiązujących do szczególnych wydarzeń drugiej wojny światowej, uczciła również zmagania polskiej 21 Dywizji Piechoty Górskiej z przeważającymi siłami niemieckimi pod Oleszycami w województwie podkarpackim.
    Zgodnie z rozkazem w dniu 15 września dowódca 21 Dywizji PG gen. bryg. Józef Kustroń rozpoczął działania mające na celu opanowanie rejonu Oleszyce – Lubaczów i następnie marsz na Rawę Ruską. Miało to ułatwić Armii „Kraków” przebicie się do Lwowa. Wkrótce po pierwszych sukcesach oddziałów polskich okazało się, że przeciwnik przewyższał liczebnością i uzbrojeniem. Bitwa, w której zginął gen. bryg. Kustorń,  zakończyła się dużymi stratami zarówno po stronie polskiej, jak i niemieckiej.

 

 

Czarę rozczarowania i goryczy polskiego żołnierza przelał zdradziecki atak ze wschodu. Dnia 17 września 1939 r. o godzinie 4.00 rano wojska sowieckie Frontów Białoruskiego i Ukraińskiego przekroczyły wschodnie granice Polski, łamiąc postanowienia paktu o nieagresji z 1932 r., łamiąc umowy wynikające z przynależności do Ligi Narodów oraz realizując ustalenia tajnego protokołu paktu Ribbentrop – Mołotow. Spowodowało to znaczne osłabienie sił polskich obarczonych głównym zadaniem walki z wojskami niemieckimi. 
    Niestety, do chwili obecnej Poczta Polska na wydała żadnych znaczków pocztowych nawiązujących do daty „17 września 1939 roku”. A szkoda.

     W dniach 17 – 26 września pod Tomaszowem Lubelskim odbyły się dwie największe co do wielkości, oprócz bitwy nad Bzurą, bitwy kampanii wrześniowej. Bitwy toczyły się o przejście do Lwowa resztek wojsk Armii „Lublin” i „Kraków” (I bitwa) oraz Zgrupowania Armii „Modlin” (II bitwa) przez niemiecki kordon pancerny. Podczas polskiego natarcia na przeważające siły niemieckie dostał się do niewoli  dowódca Armii „Kraków” gen. bryg. Antoni Szylling. 

 

 

Klęską zakończyła się również obrona Lwowa dowodzona przez gen. bryg. Władysława Langera.  Polskie dowództwo obrony nie potrafiło wykorzystać znajomości terenu walk, były też duże problemy z rozpoznaniem właściwej siły Niemców. Na to nałożył się zły system dowodzenia i niewydolna łączność, a także nieuzasadniony optymizm i wiara w szczerość sowieckich intencji związanych z poddaniem miasta, co zaowocowało szybką decyzją o przekazaniu Lwowa Armii Czerwonej.

 

 

Niektórym wyizolowanym punktom oporu polskich jednostek, pozostającym poza głównymi kierunkami działań udało się bronić dłużej: Kępa Oksywska – do 19 września, Hel – do 2 października.
    Po ostatniej bitwie kampanii – bitwie pod Kockiem 6 października złożyły broń oddziały Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga.

 

    

 

 

Polskie lotnictwo, wbrew powszechnym stereotypom, nie zostało zniszczone na lotniskach w pierwszym dniu wojny. Tuż przed wybuchem kampanii, Polacy wycofali swoje najlepsze samoloty, na lotniska polowe w głąb kraju. Na lotniskach narażonych na bombardowania, w zasadzie pozostały tylko samoloty przestarzałe, będące w remoncie, rezerwowe oraz nieuzbrojone samoloty szkoleniowe. I rzeczywiście w pierwszym dniu wojny Niemcy zniszczyli ok. 180 – 200 polskich samolotów, ale tylko 10 z nich było samolotami bojowymi. Wojna powietrzna na polskim niebie trwała nieustannie do 5 października, a najbardziej zacięte walki przypadły na pierwsze dwa tygodnie wojny. Na miarę możliwości polskie myśliwce P-11 C, rozpoznawczo - bombowe „Karaś” oraz bombowce „Łoś” stawiały czoła Niemieckiej Luftwaffe, a później również samolotom sowieckim.

 

    

 

 

Jeszcze przed wybuchem wojny Polska Marynarka Wojenna skierowała do Wielkiej Brytanii Dywizjon niszczycieli w składzie ORP „Grom”, ORP „Błyskawica” i ORP „Burza”. W toku kampanii wrześniowej dołączyły do nich okręty podwodne ORP „Orzeł” i ORP „Wilk”. Natomiast ORP „Sęp”, ORP „Ryś” i ORP „Żbik” po wyczerpaniu możliwości walki zostały internowane w Szwecji. Niszczyciel ORP „Wicher” i stawiacz min ORP „Gryf” zostały zatopione przez Luftwaffe w pierwszych dniach września.

 

 

Wrzesień 1939 roku ujawnił tchórzliwe i wyrachowane oblicze ówczesnych  sojuszników Polski, a pakt o nieagresji nie przeszkadzał sąsiadowi przeistoczyć się w zdradzieckiego agresora.
    W następstwie tego polski żołnierz nie walczył już w obronie ojczyzny, ale podjął walkę „za ojczyznę”. Walczył na frontach oddalonych setki kilometrów od kraju, gdzie niejednokrotnie za bohaterstwo i przelaną krew w podzięce czekało go jedynie gorycz i upokorzenie. Drogi do kraju były różne, bowiem polskiemu żołnierzowi przyszło też walczyć  o wyzwolenie ojczyzny u boku niedawnego agresora, co pod względem psychologicznym i moralnym na pewno nie było łatwe. Wreszcie dramatem dla żołnierza polskiego okazały się powroty do ojczyzny, ojczyzny zmienionej terytorialnie i ustrojowo, w której niejednokrotnie męstwo było poczytane mu za zdradę.

 

* * * * *

 

Jeszcze nie umilkły walki kampanii wrześniowej gdy zaczęto organizować polskie oddziały poza krajem. Rząd RP na uchodźstwie, który powstał w Paryżu, za główne zadanie uznał kontynuowanie walki u boku sojuszników i przystąpił do tworzenia Wojska Polskiego we Francji. Taki był początek Polskich Sił Zbrojnych (PSZ) na Zachodzie, które walczyły do maja 1945 r. na trzech teatrach wojennych: zachodnioeuropejskim, północnoeuropejskim i śródziemnomorskim. Pierwszym Naczelnym Wodzem był gen. Władysław Sikorski, równocześnie premier rządu RP.

 

 

Przedstawicielami armii lądowej, którzy jako pierwsi podjęli walkę z Niemcami po klęsce wrześniowej, byli żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich walczącej w bitwie o Narwik  od 28 maja do 4 czerwca 1940 r.

 

    

                                         Wydanie emigracyjne
 

Ewakuowana z Narwiku Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich zdążyła powrócić na ostatnie dni kampanii francuskiej.
    W dniach 9 – 18 czerwca 1940 r. w bitwie o Francję na terenach Lotaryngii wzięła udział Pierwsza Dywizja Grenadierów pod dowództwem gen. dyw. Bolesława Ducha.

 



Wydanie emigracyjne

 

Po klęsce Francji rząd gen. Sikorskiego przeniósł się do Wielkiej Brytanii gdzie na podstawie umowy wojskowej polsko – brytyjskiej z 5 sierpnia 1940 r. przystąpił po raz kolejny do odbudowy polskich sił zbrojnych. W pierwszym okresie zwracano uwagę na tworzenie polskiego lotnictwa i marynarki, ale również wobec bezpośredniego zagrożenia niemiecką inwazją przystąpiono do organizacji sił lądowych.

 

    

Wydanie emigracyjne                                                   Wydanie emigracyjne

 

    

Wydanie emigracyjne                                                   Wydanie emigracyjne
 

Osamotnionej w walce Wielkiej Brytanii znacząco pomagało polskie lotnictwo, odnosząc sukcesy w bitwie o Atlantyk i w bitwie powietrznej o Anglię. Były to 4 polskie dywizjony: dwa bombowe (300,301) i dwa myśliwskie (302, 303) oraz 81 polskich pilotów w dywizjonach brytyjskich, w sumie 144 polskich pilotów. Polacy zestrzelili około 170 samolotów niemieckich, a uszkodzili 36, co stanowiło około 12% strat Luftwaffe. Dywizjon 303 był najlepszą jednostką lotniczą, biorącą udział w bitwie o Anglię. Zestrzelił 126 niemieckich maszyn. W kolejnych latach wojny polscy piloci uczestniczyli w nalotach na Niemcy oraz na tereny okupowane.

 

    

                             Wydanie emigracyjne
 

Warto przy tym zauważyć, że po wojnie Brytyjczycy początkowo umniejszali wkład polskich pilotów w obronie ich kraju. W pierwszym powojennym filmie rodzimej produkcji o wojnie powietrznej nad Anglią poświęcili polskim pilotom jedynie dwa kadry, ukazując ich jako nieodpowiedzialnych i niezdyscyplinowanych żołnierzy.

    Polska Marynarka Wojenna również zapisała się znaczącą kartą w walce o panowanie na Morzu Północnym i na Atlantyku. W sierpniu i we wrześniu 1939 r. przybyłe do Wielkiej Brytanii trzy  niszczyciele: „Grom”, „Błyskawica” i „Burza” oraz dwa okręty podwodne: „Orzeł” i „Wilk” zostały podporządkowane Royal Navy. Ponadto na czas wojny admiralicja brytyjska wydzierżawiła do użytkowania pod polską banderą niszczyciel „Piorun”, w zamian za utracony pod Narwikiem niszczyciel ORP „Grom”. ORP „Piorun” w maju 1941 r. brał udział w poszukiwaniach niemieckiego pancernika „Bismarck”, podczas których wsławił się odnalezieniem niemieckiej jednostki i nawiązaniem z nią kontaktu bojowego.

 

 

    

 

Drugim niszczycielem wypożyczonym Polskiej Marynarce wojennej był niszczyciel „Garland”. Pod polską banderą operował on na Morzu Śródziemnym.

 



 

Podczas II wojny światowej Brytyjczycy wykorzystali również doświadczenia polskich matematyków w łamaniu wiadomości szyfrowanych przez Enigmę, co miało istotny wpływ na przebieg wojny. Niestety przez długie lata gospodarze marginalizowali sukces polskich kryptologów.

 

 

Powieść brytyjskiego pisarza Roberta Harrisa z 1996 zatytułowana „Enigma” opowiada o kulisach prac nad rozszyfrowaniem Enigmy w Bletchley Park. Na podstawie tej powieści zrealizowano w 2001 r.  film w reżyserii Michaela Apteda pod tym samym tytułem. Film ten był wielokrotnie krytykowany tak przez brytyjskie środowiska polonijne ze względu na zafałszowania historyczne i brak informacji o fundamentalnym udziale Polaków w rozszyfrowaniu Enigmy.
    Podobnie w filmie pt. „U-571” z 2000 r. w reżyserii Jonathana Mostowa przedstawiono misję amerykańskiego okrętu podwodnego, której celem było porwanie niemieckiego U-boota i zdobycie maszyny szyfrującej Enigma. Akcja filmu sugeruje, że bez uzyskania maszyny nigdy wcześniej nie było możliwe odczytanie szyfrowanych nią wiadomości podczas, gdy w rzeczywistości polscy kryptolodzy od 1932 roku dekodowali meldunki nie posiadając jakiegokolwiek egzemplarza niemieckiej Enigmy. Rzeczywiste przechwycenie niemieckiej maszyny szyfrującej oraz jej części przez Royal Navy miało miejsce na długo przed przyłączeniem się Stanów Zjednoczonych do wojny, a pierwszy zdobyty przez Amerykanów okręt przechwycono kilka dni przed lądowaniem w Normandii.
    W 2009 roku Poczta Polska chcąc uczcić dokonania Polaków na świecie wprowadziła do obiegu znaczek przedstawiający podobizny trzech odtwórców Enigmy: Mariana Rejewskiego, Henryka Zygalskiego i Jerzego Różyckiego – bohaterów „tajnego frontu” II wojny światowej.

 

 

Niestety, polityka „wielkich” ówczesnego świata nie była łaskawa dla polskiego żołnierza, nawet za cenę jego bohaterskich dokonań.  W 1945 roku rząd brytyjski nie zaprosił polskich bohaterów tamtych dni na defiladę zwycięstwa.  Polscy żołnierze mając w oczach łzy goryczy oglądali defiladę jedynie z boku jako osoby cywilne.
    W 1997 r. będąc służbowo w wojskowej bazie w Borden (na północ od Toronto) miałem przyjemność osobiście poznać kilku weteranów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Jednym z nich był gen. bryg. Michał Gutowski - w końcowych tygodniach wojny dowódca 2 pułku pancernego. Pamiętam, że pomimo upływu tak wielu lat od zakończenia II wojny światowej  wspomnienie gen. bryg. Gutowskiego o tamtej defiladzie zwycięstwa wciąż było przepojone głęboką goryczą.

 

*  *  *  *  *
 

W kolejnych latach wojny polscy żołnierze walczyli na frontach bardziej odległych od kraju. Na piaskach Libii i w obronie Tobruku zasłynęła polska Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich dowodzona przez gen. dyw. Stanisława Kopańskiego.

 

    

                               Wydanie emigracyjne   
 

Rok 1941 był znaczącym rokiem dla Polaków przebywających w obozach radzieckich. Dnia 12 sierpnia Rada Najwyższa ZSRR wydała dekret o amnestii dla obywateli polskich, a dwa dni później została podpisana polsko – radziecka umowa o formowaniu Armii Polskiej w ZSRR, której dowódcą został gen. bryg. Władysław Anders.
    Wokół miejsc postoju Armii gromadziła się ludność polska, zabiegając o pomoc materialną i możliwość wydostania się z ZSRR. Według ustaleń polsko – radzieckich Armia miała osiągnąć stan 96 tys. żołnierzy, w rezultacie umundurowano tylko ok. 66 tys. żołnierzy. Trudności stwarzane przez władze radzieckie w tworzeniu i aprowizacji formacji polskich, żądanie jak najszybszego wysłania na front pojedynczych oddziałów lub dywizji mimo nieosiągnięcia przez nie stanu pełnej gotowości bojowej oraz brak odpowiedzi na noty rządu polskiego w sprawie oficerów więzionych do 1940 r. w obozach w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku pogorszyły stosunki polsko – radzieckie.
    Po wielu perturbacjach, na mocy układu angielsko – radzieckiego z 25 V 1942 r. postanowiono przenieść Armię Polską w całości do Iranu, w celu wzmocnienia sił brytyjskich
w Egipcie. Ogółem ZSRR opuściło około 114 tys., w tym około 30 tysięcy ludności cywilnej.
Zgoda Rosjan na utworzenie Armii Polskiej przewidziała również utworzenie poczty polowej, aczkolwiek w przeciwieństwie do wielu poczt wojskowych w tym wypadku w nazwie poczty odstąpiono od słowa „polowa”, umieszczono zaś napis „Poczta Polska w ZSRR”.

 

 

W  2002 roku dla upamiętnienia 60. rocznicy ewakuacji armii gen. Władysława Andersa z ZSRR, Poczta Polska wprowadziła do obiegu znaczek przedstawiający kolumnę żołnierzy Armii Polskiej, a w tle zaciąg do armii ochotników zwolnionych z sowieckich łagrów.

 

 

*  *  *  *  *

 

Gorycz klęski wrześniowej nie pozbawiła woli walki Polaków, którzy pozostali w kraju. Jeszcze we wrześniu 1939 r. rozpoczęły działalność struktury państwa podziemnego, podporządkowane Rządowi Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie. Tym samym ciągłość państwowości polskiej  na arenie międzynarodowej, wbrew deklaracjom agresorów i okupantów, została zachowana.
   W okupowanym kraju odtworzono konspiracyjną administrację i podziemne Wojsko Polskie. Świadczą o tym emisje znaczków Tajnej Poczty Polskiej.

 

   

 

 

Podobnie władze emigracyjne w Londynie wydały znaczek pocztowy nawiązujący treścią do  polskiego ruchu oporu walczącego z niemieckim okupantem.

 

Wydanie emigracyjne
    

Struktury państwa podziemnego przechodziły kolejne ewolucje. Dnia 27 września 1939 r. gen. br. Michał Tokarzewski stanął na czele organizacji wojskowej – Służby Zwycięstwu Polski, która była pierwszą organizacją konspiracyjną w okupowanej Polsce. Wkrótce SZP przemianowano na Związek Walki Zbrojnej. Pierwszym jego dowódcą został gen. broni Kazimierz Sosnkowski. W dniu 14 lutego 1942 r. rozkazem Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych gen. broni Władysława Sikorskiego w oparciu o szeregi ZWZ utworzono Armię Krajową. Na Komendanta Głównego AK mianowano gen. dyw. Stefana Roweckiego.

    W 1991 roku Poczta Polska wydała serię znaczków upamiętniającą dowódców Armii Krajowej.

 

    

 

    

 

 

Rok następny był rokiem historii Armii Krajowej i z tej okazji Poczta Polska wprowadziła do obiegu dwa znaczki oraz blok nawiązujące treścią do tej tematyki. Widnieją na nich Krzyż AK oraz postacie powstańców warszawskich wg fotografii dokumentalnych, a na bloku umieszczono cytat gen. bryg. Leopolda Okulickiego „Na zawsze wierni tylko Polsce…”.

 

    

 

 

Jedną z ciekawostek w tym temacie jest znaczek wydany w 1968 r. w ramach serii poświęconej 25-leciu LWP. Ukazuje on obraz Ludwika Maciąga zatytułowany „Partyzanci”.

 

 

Nie byłoby przy tym nic nadzwyczajnego gdyby nie podejrzenie o to, że Poczta Polska nieświadomie „przemyciła” do oficjalnego obiegu treści nawiązujące do Armii Krajowej, co w ówczesnym okresie nie było „popularne”. Malarz co prawda nie identyfikuje przynależności politycznej partyzantów widniejących na obrazie, ale uwzględniając jego szlag bojowy trudno przypuszczać, aby zamierzał propagować partyzantów Armii Ludowej.
    Ludwik Maciąg (1920 – 2007) niemal od urodzenia mieszkał w garnizonie 9 Pułku Artylerii Lekkiej w Białej Podlaskiej, gdzie pracował jego ojciec. Zaś w czasie wojny pod pseudonimem „Sas” był żołnierzem 34 Pułku Piechoty 9 Podlaskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.

    Walka z okupantem przybierała też formy całkiem nowe. W nocy z 15 na 16 lutego 1941 roku w Dębowcu dokonano pierwszego zrzutu cichociemnych na terytorium okupowanej Polski. Byli to  żołnierze Polskich Sił Zbrojnych kierowani do walki z niemieckim okupantem oraz szkolenia polskiego ruchu oporu w kraju. Na kurs cichociemnych wytypowano 2213 kandydatów spośród samych ochotników. Z pozytywnym wynikiem ukończyło go 605, zaś do kraju skoczyło 316. Cichociemni zasilali też szeregi Armii Krajowej i 91 wzięło udział w Powstaniu Warszawskim.

 

 

W 1993 r. Poczta Polska dla upamiętnienia działalności tej formacji bojowej wydała znaczek przedstawiający samolot Halifax podczas nocnego lotu oraz czasze spadochronów symbolizujące nocne skoki cichociemnych.

 

*  *  *  *  *


      Rok 1943 okazał szczególnie tragicznym dla wielu polskich rodzin. Dnia 13 kwietnia radio berlińskie poinformowało o odkryciu grobów polskich oficerów w Katyniu. Mroczna tajemnica była skrywana przez wiele lat i dopiero w III Rzeczypospolitej odkłamano tę prawdę historyczną.
     W 1990 roku w 50. rocznicę męczeńskiej śmierci polskich oficerów w Katyniu Poczta Polska wprowadziła do obiegu znaczek głoszący prawdę o tym, iż w 1940 r. w lasach Katynia, Charkowa, Tweru, Kijowa i Mińska NKWD na podstawie decyzji Stalina i Biura Politycznego KC WKP zamordowało ok. 22 tys. jeńców, polskich oficerów.
 

 

W pięć lat później w obiegu filatelistycznym ukazał się znaczek pocztowy upamiętniający Międzynarodowy Rok Katyński. Przedstawia on guzik leżący na ziemi, oderwany od  polskiego munduru – w myśl cytatu z tekstu filmu Andrzeja Wajdy pt. „Katyń” – „...pozostaną po nas tylko guziki”.

 

 

Sześćdziesiąta rocznica zbrodni katyńskiej również nie pozostała bez echa w polskiej filatelistyce. Poczta Polska wprowadziła do obiegu dwa znaczki,  z których jeden przedstawia postać księdza na tle krzyża w Katyniu, natomiast drugi sylwetkę Jana Pawła II przed pomnikiem „Poległym i Pomordowanym na Wschodzie” na warszawskim Muranowie.

 

    

 

W roku 2010 Poczta Polska wydała blok filatelistyczny „Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej”. Przedstawiono na nim krzyż ułożony z guzików mundurowych.

 

 

*  *  *  *  *

 

Wycofanie armii gen. Władysława Andersa na Bliski Wschód spowodowało pogorszenie stosunków polsko – radzieckich. W tych warunkach Józef Stalin zintensyfikował działania zmierzające do utworzenia polskiego ośrodka politycznego o opcji proradzieckiej.
    W dniu 1 marca 1943 roku polscy komuniści w Związku Radzieckim utworzyli Związek Patriotów Polskich (ZPP), na którego czele stanęła pisarka i deputowana do Rady Najwyższej ZSRR Wanda Wasilewska. Miesiąc później zwróciła się do Józefa Stalina z prośbą o utworzenie polskiej formacji wojskowej złożonej z deportowanych do Związku Radzieckiego Polaków. Zgoda na utworzenie takiej jednostki została ogłoszona 8 maja 1943 roku.
     Tworzona formacja była jedyną szansą wydostania się z zesłania dla wielu tych, którzy nie zdążyli wstąpić do Armii gen. Andersa. Podobnie jak w 1942 roku, ochotnicy zgłaszali się z najdalszych zakątków Związku Radzieckiego. Powstającej jednostce nadano nazwę: 1 Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Dowódcą Dywizji został pułkownik (później generał) Zygmunt Berling, jeden z nielicznych żołnierzy, którzy nie ewakuowali się z Armią Andersa. Pomimo faktycznego podporządkowania 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki zwierzchnictwu Armii Czerwonej, nadano jej wszelkie cechy wojska narodowego. Były to m.in.: biało czerwony sztandar, polskie mundury z orłem (choć bez korony i w odmiennym kształcie), tradycyjny sposób salutowania, kapelan wojskowy oraz inne symbole narodowe.
     Tym wydarzeniom Poczta Polska poświęciła wiele edycji walorów filatelistycznych. Oto niektóre z nich:

 

    

 

    

 

W dniu 15 lipca 1943 r., w rocznicę bitwy pod Grunwaldem, żołnierze 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki złożyli przysięgę w Sielcach nad Oką, a już 30 sierpnia zostali skierowani na front.  Pierwsze walki miały miejsce 12 października w bitwie pod Lenino. Na skutek wysokich strat 1 Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki została wycofana na tyły. W 1978 r. będąc oficerem 1WDZ im. T. Kościuszki, uczestniczyłem w uroczystej przysiędze na polach Grunwaldu. Spotkałem tam wielu zaproszonych weteranów – uczestników bitwy pod Lenino. Wspominając bitwę byli żołnierze Dywizji krytycznie oceniali sam zamysł ataku na cel strategicznie mało znaczący, a tym samym niczym nie uzasadnione ogromne straty ludzkie.
   Ten fragment historii oręża polskiego także został upamiętniony na znaczkach pocztowych. Nawet imiennie utrwalono postacie dwóch młodych oficerów, którzy polegli na polu bitwy: por. Mieczysława Kalinowskiego i por. Romana Pazińskiego.

 

    

 

 

Częstym motywem symbolizującym bitwę pod Lenino jest obraz Michała Byliny – uczestnika wojny obronnej 1939 roku zatytułowany „Lenino”.

 

    

 

W 1988 r. w 45. rocznicę powstania Ludowego Wojska Polskiego zaprezentowano na znaczkach pocztowych medal „Zasłużonym na polu chwały” ustanowiony w 1943 r. i nadawany do 1945 r. Była to wersja tzw. wojenna, z krzyżem „Virtuti Militari” na tle sztandarów polskiego i radzieckiego. Drugim znaczkiem w tej samej serii przedstawia krzyż Bitwy pod Lenino, ustanowiony w 1988 r. i był nadawany uczestnikom bitwy.

 

    

 

W dniu 10 sierpnia 1943 roku rozpoczęto formowanie kolejnych jednostek polskich w Związku Radzieckim. Powstałe nowe dwie dywizje piechoty, brygada pancerna im. Bohaterów Westerplatte, brygada artylerii, pułk lotniczy i inne formacje pomocnicze wraz z 1 Dywizją Piechoty im. Tadeusza Kościuszki utworzyły 1 Korpus Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR, a jego dowódcą mianowano generała Zygmunta Berlinga. W marcu 1944 roku oddziały 1 Korpusu zostały przeniesione na Wołyń, gdzie rozpoczęto formowanie nowych jednostek. W następstwie tego 1 Korpus Polski został przemianowany na 1 Armię Polską.
   W tym czasie na terenach Polski okupowanej przez Niemców, oprócz podziemia podległego rozkazom Polskiego Rządu w Londynie, kształtował się komunistyczny ruch partyzancki. W dniu 1 stycznia 1944 r. na mocy dekretu Krajowej Rady Narodowej przemianowano zbrojne formacje Gwardii Ludowej w Armię Ludową. Jej pierwszym Naczelnym Dowódcą został gen. Michał Żymierski „Rola”.
    Wbrew temu co można by sądzić w PRL Armia Ludowa nie była zbytnio popularyzowana na znaczkach pocztowych. Jedynie w 1983 r. w 40. rocznicę powstania Armii Ludowej wprowadzono do obiegu znaczek przestawiający alegorię orła identyfikującego partyzantów Armii Ludowej.
   W 1989 r. wydrukowano również znaczek poświęcony osobie gen. broni Grzegorza Korczyńskiego, dowódcy obwodu lubelskiego AL, lecz ostatecznie nie wprowadzono go do obiegu.

 

    

 

Dnia 21 lipca 1944 roku Krajowa Rada Narodowa wydała dekret o przejęciu zwierzchnictwa nad 1 Armią Polską oraz o jej połączeniu z Armią Ludową w Wojsko Polskie. Naczelnym Dowódcą Wojska Polskiego został generał Michał Rola-Żymierski. Później 1 Armia Polska została przemianowana na 1 Armię Wojska Polskiego.
    W dniu 20 sierpnia 1944 roku rozpoczęto formowanie 2 Armii Wojska Polskiego, której dowódcą został generał Karol Świerczewski "Walter". Postać generała została uhonorowana na kilku edycjach znaczków polskich:

 

    

 

    

 

    

 

Przewidywano również utworzenie trzeciej armii i dowództwa frontu, jednak ostatecznie odstąpiono od tych planów.

 

Ryszard CIEŚLAK

« Powrót do listy