Związek Żołnierzy Wojska Polskiego
Zarząd Główny

Adres Zarządu Głównego:
ul. Miklaszewskiego 5
02-776 Warszawa

tel. +48 727 008 000

Organizacja pożytku publicznego   KRS 0000141267

Kącik artystów i hobbystów

Siły Powietrzne w klaserach filatelistycznych

Tak jak ludzie morza mają swój dzień, tak i ludzie przestworzy obchodzą swoje święto. Przypada ono corocznie na 28 sierpnia. Jest to wspólne święto lotnictwa cywilnego, wojskowego oraz przemysłu lotniczego. Święto Lotnictwa obchodzone jest w rocznicę zwycięstwa kpt. pil. Franciszka Żwirki i inż. pil. Stanisława Wigury w międzynarodowych zawodach samolotów turystycznych Challenge w 1932 roku. Dzień 28 sierpnia był już świętem przed 1939 rokiem, natomiast do 1931 roku, Dzień Lotnictwa Polskiego obchodzono 5 listopada, w rocznicę pierwszego wylotu polskiego samolotu wojskowego w 1918 roku, z załogą poruczników: Stefanem Bastyrą i Januszem de Beaurain. Równocześnie wtedy utworzono Dowództwo Wojsk Lotniczych – pierwszą organizację lotnictwa wojskowego. Lotnictwo polskie, które właśnie rozpoczynało swój rozwój, wymusiło powstanie bazy szkoleniowej. Pierwszy taki ośrodek powstał w Ławicy koło Poznania, gdzie zorganizowano Wyższą Szkołę Lotniczą, szkolącą pilotów wojskowych. W Ławicy właśnie, pod koniec I wojny światowej Polacy przejęli znaczną ilość niemieckich maszyn latających i wówczas niemieckie czarne krzyże przemalowywano na biało-czerwoną szachownicę.
     Pierwsze polskie znaczki pocztowe z wizerunkiem samolotu pojawiły się w 1925 roku. Cała seria stanowiła 9 znaczków o identycznej grafice, ale w różnych barwach i o różnych nominałach: 1, 2, 3, 5, 10, 15, 20, 30 i 40 gr. Wydanie to było przeznaczone na przesyłki lotnicze. Wydawca znaczka nie określił rodzaju samolotu. Kto wie? Może za model rysunku posłużyła zdobycz z terenów wyzwolonych lub też „składak” zmontowany z podzespołów pochodzących z różnych typów samolotów lub z dostarczonych wraków. Wiadomo, że Polacy zawsze byli pomysłowi i początkowo w lotnictwie używali też hybryd.

 

 

Pierwsze miejsce i puchar międzynarodowy dla Polski, jakie zdobyli por. pil. Franciszek Żwirko i inż. Stanisław Wigura w 1932 roku w zawodach „Challenge”  było okazją do wydania znaczka okolicznościowego. Widoczny jest na nim samolot zwycięzców RWD-6 oraz sami bohaterowie.

 

 

W 1978 roku Poczta Polska nawiązała do sukcesu polskich pilotów i wprowadziła do obiegu serię zatytułowaną: „Lotnictwo polskie”, wśród której znalazł się znaczek o treści podobnej jak wyżej.
 

 

W roku 1934 odbyły się kolejne zawody lotnicze w kategorii „Challenge”, ale już bez udziału kpt. pil. Franciszka Żwirki i inż. Stanisława Wigury. Obaj zginęli 11 września 1932 r. w katastrofie, podróżując na zlot lotniczy do Pragi. Niemniej Poczta Polska uczciła pamięć pilotów i wprowadziła nadruki na znaczkach poświęconych lotnictwu i będących już w obiegu.
 

 

 

Pomimo tragedii polscy piloci nie oddali przewodnictwa w tej kategorii międzynarodowych zawodów lotniczych. Właśnie w 1934 roku kolejne „Challenge”  zakończyły się zwycięstwem polskiej ekipy w składzie: płk Jerzy Bajan i mech. Gustaw Pokrzywka.
   W 1982 roku dla upamiętnienia 50-lecia zwycięstw polskich lotników w zawodach „Challenge” Poczta Polska wydała dwa znaczki oraz blok. Na jednym ze znaczków widzimy samolot Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury RWD-6, a drugim samolot RWD-9 płk. Jerzego Bajana i mech. Gustawa Pokrzywki. Czas wojny płk J. Bajan spędził w Polskich Siłach Powietrznych w Wielkiej Brytanii. Po wojnie pozostał na emigracji.

 

      

 

Natomiast blok, oprócz opisanych już dwóch znaczków przedstawia naszkicowane trasy międzynarodowych zawodów lotniczych „Challenge”, które zostały rozegrane w latach 1932 – 1934.

 

 

Polskie siły powietrzne w okresie międzywojennym miały w swoich szeregach również innego pilota, który rozsławił polskie lotnictwo. Był nim ppłk Stanisław Skarżyński. W 1931 roku, jeszcze w stopniu kapitana, wykonał lot dookoła Afryki na samolocie PZL-Ł2. Następnie w dwa lata później samotnie przeleciał na RWD-5 bis przez Ocean Atlantycki do Brazylii. Ustanowił wówczas międzynarodowy rekord odległości lotu w kategorii samolotów sportowych.
     Podczas wojny ppłk Stanisław Skarżyński przedostał się do Wielkiej Brytanii, gdzie m.in. pełnił funkcję komendanta Dywizjonów Bombowych 300 i 301 w Hemswell. Wykonywał również loty bojowe. W dniu 25 czerwca 1942 roku ppłk Stanisław Skarżyński wystartował na nocnym bombowcu Wickers Wellington MK II nr 8528 w zespole 1000 samolotów z zadaniem zbombardowania Bremy. Był to jego ostatni lot bojowy.
     W 1978 roku Poczta Polska w serii zatytułowanej: „Lotnictwo polskie”, umieściła znaczek przedstawiający sylwetkę ppłk. Stanisława Skarżyńskiego, samolot, na którym dokonał światowego wyczynu oraz zaznaczoną trasę przelotu nad Atlantykiem.

 

 

Nadszedł wrzesień 1939 roku. Polskie lotnictwo, wbrew powszechnym stereotypom, nie zostało zniszczone na lotniskach w pierwszym dniu wojny. Tuż przed wybuchem kampanii, Polacy wycofali swoje najlepsze samoloty, na lotniska polowe w głąb kraju. Na lotniskach narażonych na bombardowania, w zasadzie pozostały tylko samoloty przestarzałe, będące w remoncie, rezerwowe oraz nieuzbrojone samoloty szkoleniowe. I rzeczywiście 1 września Niemcy zniszczyli ok. 180 – 200 polskich samolotów, ale tylko 10 z nich było samolotami bojowymi. Wojna powietrzna na polskim niebie trwała nieustannie, a najbardziej zacięte walki przypadły na pierwsze dwa tygodnie wojny.
     Poczta Polska w kilku seriach przedstawiła oręż polskiego lotnictwa z tamtego okresu. Podstawę naszego lotnictwa stanowił myśliwiec P-11C. Na dzień 1 września Polskie Siły Powietrzne posiadały 108 tych maszyn. Niestety, o ile samolot ten w latach 1933 – 1934 P-11C był jednym z najnowocześniejszych myśliwców na świecie, to szybki postęp w technice lotniczej sprawił, że w 1939 roku była to maszyna już przestarzała. Znacznie gorsze, w porównaniu do niemieckich „Messerschmittów”, osiągi prędkości rekompensowała jedynie większa zwrotność, mały promień skrętu P-11C, duża prędkość wznoszenia i nurkowania, dobra widoczność z kabiny, oraz doskonałe umiejętności pilotów. We wrześniu 1939 r. w jednostkach bojowych znajdowało się 129 myśliwców P-11C. Niestety nie mogły w znaczący sposób przeciwstawić się nowoczesnym, mającym zdecydowaną przewagę siłom Luftwaffe.

 

 

P-11C był podstawowym myśliwcem wchodzący w skład Brygady Pościgowej, którą we wrześniu 1939 roku dowodził płk Stefan Pawlikowski, pośmiertnie awansowany do stopnia generała brygady.  Po kampanii wrześniowej przedostał się do Francji. Zginął 15 maja 1943 biorąc udział w locie bojowym 315 Dywizjonu Myśliwskiego-Dęblińskiego nad Francją na myśliwcu Spitfire.  
   I właśnie w 1987 roku osobie gen. bryg. Stefana Pawlikowskiego Poczta Polska poświęciła znaczek w serii zatytułowanej „Wojna Obronna 1939 roku”.

 

 

W 1939 r. polskiego nieba bronił również samolot bombowo – rozpoznawczy PZL-23B „Karaś”. Wyposażenie techniczne „Karasia” było dość nowoczesne, ale osiągi bojowe również ustępowały samolotom nieprzyjaciela. W warunkach bojowych bardziej sprawdzał się on, jako samolot rozpoznawczy niż bombowy. W chwili agresji III Rzeszy na II RP w lotnictwie polskim służyło 120 samolotów PZL-23B. To właśnie najwięcej tych samolotów zostało zniszczonych przez Niemców w pierwszych dniach wojny.  

 

 

W 1938 r. na Międzynarodowym Salonie Lotniczym w Paryżu pojawił się polski samolot bombowy PZL-37 „Łoś”  i od razu zyskał wysokie uznanie wśród ekspertów lotnictwa wojskowego. Pierwsze samoloty PZL-37 „Łoś”  trafiły do jednostek w czerwcu 1938 r. Początkowo szkolenie sprawiało trudności, ponieważ „Łoś” był samolotem nowoczesnym i wymagającym odpowiedniego przeszkolenia pilota. Kilka niewyjaśnionych, śmiertelnych wypadków wpłynęło negatywnie na morale szkolących się załóg. Do 1 września 1939 r. wyprodukowano 120 maszyn, ale do jednostek bojowych trafiło tylko 70 sztuk. Sylwetki samolotu bombowego PZL-37 „Łoś” znalazły się na trzech znaczkach pocztowych.

 

    

 

Znaczek pocztowy wprowadzony do obiegu w 1984 r., obok bombowca „Łoś” przedstawia również myśliwiec PZL P-7 (poprzednik PZL P-11) oraz nazwiska słynnych polskich konstruktorów lotniczych: Czesława Zbierańskiego, Stanisława Cywińskiego, Stefana Drzewieckiego, Zygmunta Puławskiego i Jana Dąbrowskiego. Myśliwiec PZL P-7 był dość przestarzałą maszyną w 1939 r. i duży ich procent został zniszczony w pierwszych dniach wojny.

 

 

Polskie lotnictwo wojskowe to również Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej (WIML).  Zalążkiem instytutu było Centrum Badań Lekarskich Lotnictwa powołane do życia 7 stycznia 1928 r. W latach późniejszych placówka szybko się rozwijała i przybierała kolejne nazwy. W 1958 roku zarządzeniem Ministra Obrony Narodowej nadano jej nazwę – Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej (WIML).
    Do początków WIML nawiązuje znaczek pocztowy, wprowadzony do obiegu w 1988 r. w serii „70. Rocznica odzyskania niepodległości Polski”, przedstawiający dwupłatowe samoloty sanitarne produkcji francuskiej typu „Hanriot XIV” . Maszyny te zabierały pilota i chorego na noszach, który miał do swojej dyspozycji kabinę znajdującą się wewnątrz płatowca.

 

 

Po klęsce wrześniowej wielu pilotów przedostało się na Zachód, gdzie pełniąc służbę w Polskich Siłach Zbrojnych kontynuowali walkę z Niemcami. Osamotnionej w walce Wielkiej Brytanii znacząco pomagało polskie lotnictwo, odnosząc sukcesy w bitwie o Atlantyk i w bitwie powietrznej o Anglię. Szczególnie wsławili się w walce z Niemcami polscy piloci z dywizjonów bombowych 300 i 301 oraz myśliwskich 302 i 303. W sumie na brytyjskim niebie walczyło 144 polskich pilotów.
    W kolejnych latach wojny polscy piloci uczestniczyli również w nalotach na Niemcy oraz na tereny okupowane. Temu fragmentowi II wojny światowej poświęciła uwagę Poczta Polska na emigracji wydając dwa znaczki przedstawiające sylwetki samolotów, na których latali polscy piloci.

 

    

 

W Polsce powojennej dopiero w 1990 roku Poczta Polska wprowadziła do obiegu znaczek bezpośrednio nawiązujący do udziału polskich pilotów w bitwie o Wielką Brytanię. Na znaczku widoczny jest samolot myśliwski „Hawker Hurricane”  oraz godło polskiego dywizjonu myśliwskiego 303.

 

 

Inny znaczek wydany trzy lata później poświęcony jest, co prawda pamięci żołnierzy AK „cichociemnym”  to jednak widnieje na nim brytyjski czterosilnikowy ciężki samolot bombowy „Halifax”. Już we wrześniu 1941 r. jedna z polskich załóg została włączona w skład brytyjskiego 138 dywizjonu specjalnego przeznaczenia „Special Duty Squadron”, wykonującego loty na „Halifaxach”  z zaopatrzeniem dla Armii Krajowej. W kwietniu 1943 r., po rozwiązaniu dywizjonu bombowego 301 na skutek dużych strat, część jego załóg przydzielono do wymienionego 138 dywizjonu, jako jego eskadrę. W kilka miesięcy później przemianowano ją na 301. polską eskadrę specjalnego przeznaczenia „301 Polish Special Duty Flight”. Na tych maszynach polscy piloci przerzucali też do okupowanego kraju „cichociemnych” przeszkolonych w zakresie dywersji.

 

 

W okresie PRL-u (1945-1989) święto, nazywane wówczas „Dniem Lotnika”  lub „Świętem Lotnictwa”  obchodzono w dwóch terminach: władze kilkakrotnie zmieniały datę uroczystości z 1 września na 23 sierpnia, tj. w rocznicę pierwszych walk myśliwców z 1. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego na przyczółku warecko-magnuszewskim w 1944 roku.
    Właśnie 23 sierpnia 1952 r. wprowadzono do obiegu pocztowego serię trzech znaczków z okazji „Święta Lotnictwa”. Przedstawiają one: lotnika na tle podgórskiego krajobrazu patrzącego na szybowiec typu „Sęp”; samolot śmigłowy „Zuch-2” produkcji polskiej, był to samolot szkolno – akrobacyjny produkowany w Łodzi oraz skoczków spadochronowych na tle nieba.

 

    

 

 

Poza tą serią znaczków nie spotkamy w katalogu filatelistycznym innej, która by bezpośrednio nawiązywała do święta lotnictwa polskiego. Co prawda w kolejnych latach pojawiały się na znaczkach wizerunki samolotów lub sylwetki ludzi przestworzy, ale ich emisjom towarzyszyły inne rocznice i okazje. Przykładowo w wydaniach nawiązujących do okrągłych rocznic powstania Ludowego Wojska Polskiego wśród elementów uzbrojenia znajdowały się maszyny latające.

 

 

    

 

Za sprawą kontaktu z kosmosem, od 27.06.1978 r. osobą rozpoznawalną wśród Polaków stał się mjr pil. (obecnie gen. bryg.) Mirosław Hermaszewski, który odbył lot w kosmos na pokładzie statku „Sojuz-6”. Start miał miejsce na kosmodromie Bajkonur, a po ośmiu dniach doszło do lądowania w Kazachstanie. Poczta Polska miała wyjątkowo duży udział w rozsławieniu naszego pilota wydając dwa znaczki z jego popiersiem o nominałach 1,50 i 6,90 zł. Ponadto znaczki wprowadzono do obiegu z przywieszkami w różnych konfiguracjach, co jest szczególnie istotne dla filatelistów. Znaczek o nominale 1,50 zł wydrukowano z dwiema przywieszkami przedstawiającymi replikę plakatu Antoniego Cetnarowskiego „Interkosmos-78” oraz układ heliocentryczny Mikołaja Kopernika, natomiast drugi znaczek posiada przywieszki przedstawiające rakiety Kazimierza Siemionowicza, artylerzysty i inżyniera, pioniera polskiego rakietnictwa w XVII wieku oraz radziecki statek kosmiczny typu „Sojuz”, na którym odbył się lot. Ponadto oba znaczki z przywieszkami zostały wydrukowane w formie dwóch bloków filatelistycznych.
    Wiadomym jest, że do lotu w kosmos w Gwiezdnym Miasteczku razem z mjr. Mirosławem Hermaszewskim przygotowywał się m.in. ppłk Zenon Jankowski. Ostatecznie los szczęścia trafił na pilota młodszego stopniem i ze zrozumiałych względów znaczki z podobiznami ppłk. Zenona Jankowskiego nie zostały wprowadzone do obiegu, chociaż były już wydrukowane.

 

 

 

 

 

W dniu 31 marca 2008 r. zbiory filatelistyczne zaszczyciły dwa znaczki wydane w serii: „Tradycja i współczesność lotnictwa polskiego”. Na jednym z nich widzimy samolot szkolno – treningowy TS-11 „Iskra” zaprojektowany w latach 50. Była to pierwsza polska konstrukcja lotnicza napędzana silnikiem odrzutowym. Jego produkcji zaprzestano w 1987 r. Na drugim znaczku zaprezentowano samolot wielozadaniowy F-16 „Jastrząb”, od 8.11. 2006 r. w polskich barwach. F-16 „Fighting Falcon tłum. ang. Walczący Sokół”  w Polsce otrzymał nazwę „Jastrząb”, dla odróżnienia od używanego w polskim lotnictwie śmigłowca wielozadaniowego PZL W-3 Sokół.

 

 

 

Tak jak na wstępie wspomniałem Święto Lotnictwa Polskiego jest wspólne dla lotnictwa cywilnego, wojskowego oraz przemysłu lotniczego. Tak też pragnę zaprezentować kilka wybranych znaczków nawiązujących grafiką do samolotów latających w Polskich Liniach Lotniczych „LOT”.
     W 1975 r. obchodzono 50-lecie polskiego znaczka lotniczego i z tej okazji wprowadzono do obiegu dwa znaczki, które sięgają wstecz, tj. do początków polskiego lotnictwa i nowoczesnych maszyn latających. Na jednym ze znaczków widzimy niemiecki samolot szkolny „Albatros B II”, jednosilnikowy dwupłat. Był to jeden z najbardziej lubianych przez początkujących pilotów samolotów szkolnych. W pierwszej wojnie światowej,  z uwagi na słabe uzbrojenie, samolot ten wykorzystywany był głównie do zadań rozpoznawczych oraz do wykonywania zdjęć lotniczych. Czternaście (materiały źródłowe podają różne dane liczbowe) egzemplarzy samolotów „Albatros B II” przejęto na opanowanych przez Polaków w listopadzie 1919 roku lotniskach w Warszawie, Lublinie i Poznaniu. Stanowiły one podstawowy sprzęt latający w szkole pilotów w Poznaniu-Ławicy oraz w Krakowie w Szkole Obserwatorów i Strzelców. Po zakończeniu działań wojennych samoloty „Albatros B II”  stopniowo były zastępowane francuskimi maszynami typu „Hanriot", które widnieją na wcześniej zaprezentowanym znaczku.

 

 

Drugi znaczek z tej serii przedstawia fragment czterosilnikowego pasażerskiego samolotu odrzutowego „Ił-62” dalekiego zasięgu produkcji radzieckiej. Od 1972 r. w barwach PLL „LOT” latało ogółem dziewięć tego typu maszyn, umożliwiając tym samym połączenia transoceaniczne. Wszystkim tym samolotom nadano imiona słynnych Polaków. Niestety samoloty „Ił-62” były obarczone błędami technicznymi i materiałowymi, co przyczyniło się do dwóch tragicznych katastrof. W 1980 r. samolot „Mikołaj Kopernik” rozbił się w czasie podejścia do lądowania na lotnisku Warszawa Okęcie, zginęła wówczas między innymi czołowa gwiazda polskiej estrady muzycznej Anna Jantar. Siedem lat później w podwarszawskim lesie kabackim rozbił się bliźniaczy samolot „Tadeusz Kościuszko”.

 

 

Samolot „Ił-62” widnieje również na znaczku wprowadzonym do obiegu w 1979 roku z okazji 50-lecia Polskich Linii Lotniczych „LOT”. Poniżej widoczna jest także sylwetka jednosilnikowego samolotu z lat 20. „Fokker” produkcji niemieckiej. Konstruktorem pierwszego „Fokkera” w 1912 r. był jednak  Holender. Dopiero podczas I wojny światowej projektant maszyny połączył swoje siły z niemieckim producentem Hugo Junkersem. Z tego okresu pochodzi „Fokker” wyposażony w zsynchronizowane karabiny maszynowe strzelające przez śmigło bez jego uszkodzenia. Po wojnie Anton Fokker wziął „rozwód” z Hugo Junkersem i powrócił do Holandii, gdzie z powodzeniem ukierunkował się na produkcję samolotów pasażerskich. Właśnie „Fokkery” obok „Junkersów F-13” były pierwszymi samolotami w Polskich Liniach Lotniczych „LOT”, które powstały 1 stycznia 1929 roku, z połączenia wszystkich działających w kraju linii lotniczych. Natomiast pierwsze międzynarodowe loty (do Bukaresztu) uruchomiono już w roku następnym z lotniska mokotowskiego.

 

 

W 2004 roku Polskie Linie Lotnicze „LOT” obchodziły kolejny jubileusz swojego istnienia i Poczta Polska upamiętniła tę okoliczność znaczkiem zaprezentowanym poniżej.

 

 

Mam świadomość, że filateliści po przeczytaniu tego artykułu zauważyli, iż w ich klaserach znajduje się dużo więcej znaczków o tematyce lotniczej niż w mojej prezentacji. Owszem tak, bogata jest kolekcja znaczków Poczty Lotniczej o bardzo interesującej grafice. Także lotnictwo sportowe jest ciekawie eksponowane na znaczkach pocztowych. Na pewno też wielu filatelistów ogniskuje swoje zainteresowania na tematyce kosmosu, a przecież kosmonauci to piloci, którym dopisało szczęście by sięgnąć kosmosu. Ostatecznie jednak zdecydowałem zawęzić swoją prezentację do załączonych znaczków pocztowych ustępując miejsca innym filatelistom. Przecież nie jestem jedynym hobbystą „mundurowym” w tej dziedzinie.
   Korzystając z okazji, w dniu „Święta Polskich Skrzydeł”, wszystkim pilotom składam wyrazy uznania dla wyboru tak wspanialej profesji oraz serdeczne życzenia dobrego zdrowia, a tym, którzy obecnie zasiadają za sterami maszyn latających dedykuję tradycyjną intencję – oby liczba lądowań równała się liczbie startów.

Ryszard CIEŚLAK
 



« Powrót do listy